piątek, 15 czerwca 2018

Korona Gór Polskich - Ślęża zdobyta 11.06.2018 + zdjęcia


Cześć :)
Jak wspomniałam w poprzednim poście, razem z H. próbujemy zdobyć 28 szczytów z Korony Gór Polskich. Na pierwszy ogień coś prostego i lekkiego czyli Ślęża. Poza tym mieszkam jakieś 30km od Sobótki, więc grzechem byłoby nie wejść chociaż raz na tę górę.
Przygotowania zaczęliśmy na kilka dni przed, planując trasy wejścia i zejścia, oraz zaopatrując się w nowe plecaki. Swoją drogą i tak musimy skompletować całość wyposażenia na takie krótkie i dłuższe wypady. Ale wszystko w swoim czasie.

Chyba nie ma mieszkańca Wrocławia i okolic, kto nie słyszałby o Świętej Górze - Ślęży. Kiedyś była górą druidów, następnie mnichów, zbuntowanych innowierców oraz rabusiów. Dzisiaj jest górą turystów. O Ślęży można pisać dużo i nieprzerwanie. Kronikarz i biskup Thietmar z Merseburga pisał o niej tak: "Owa góra wielkiej doznawała czci u wszystkich mieszkańców z powodu swego ogromu oraz przeznaczenia, jako że odprawiano na niej przeklęte pogańskie obrzędy"
Legenda głosi, że pod górą znajdują się wrota do piekieł (jeśli ktoś jest ciekawy, to tutaj można się zapoznać z tą opowieścią).

Naszą wyprawę zaplanowaliśmy na poniedziałek, 11 czerwca 2018. Wyruszyliśmy PolBusem z Wrocławia do Sobótki. Pogoda taka sobie, duże zachmurzenie, poprzedniego dnia padało. To dobrze, bo temperatura nie męczyła aż tak i wchodziło się w miarę przyjemnie, a na szlakach turystów było mało. Planowaliśmy pójść drogą znalezioną na tej stronie, ale początek mieliśmy inny.
Dojechaliśmy do Sobótki, wyruszyliśmy w górę do ulicy Armii Krajowej i tam powędrowaliśmy na lewo, szlakiem "czarnego misia". Przecinaliśmy po drodze dwa inne szlaki, aby w pewnym momencie wejść na żółty szlak i dalej podążać tą ścieżką. Cały czas miałam włączone endemondo, które monitorowało wszystko, nawet, kiedy po prostu czekaliśmy na busa czy odpoczywaliśmy na górze. Raz tylko straciłam zapis, już w trakcie schodzenia.

Wiem jedno - mam strasznie słabe nogi, a moje buty nie nadają się do chodzenia po górach. I tak cholernie się cieszę, że już pół roku nie palę, bo przecież wyplułabym płuca razem z żołądkiem. Słowem - brakuje mi kondycji. Co prawda nie było tak źle jak się spodziewałam, ale są rzeczy do poprawy przed kolejnym wejściem na inny szczyt.

Wieża Bismarcka
Szliśmy najpierw czarnym misiowym szlakiem od Sobótki, następnie weszliśmy na żółty szlak, którym przeszliśmy na szczyt Wieżycy (415m), a później drogą żółto-czerwoną (dwa szlaki łączą się w okolicach drewnianej wiaty) podchodząc pod górę, by zboczyć ze szlaku i wejść inaczej (tym szlakiem z podanej wyżej strony) i kierować się różowym szlakiem. Na szczycie spędziliśmy trochę czasu, weszliśmy na wieżę widokową, po czym postanowiliśmy zejść niebieskim szlakiem, ale w połowie po prostu zboczyliśmy z niego i idąc pięknymi leśnymi ścieżkami obeszliśmy górę, trafiając na czerwono-żółty szlak. Przy wiacie poszliśmy więc czerwonym, aż do samego końca. Przez chwilę rozważaliśmy też iść na Przełęcz Tąpadła, ale nie mielibyśmy za bardzo jak wrócić. Może następnym razem :)





















I trasa z endemondo:



czwartek, 14 czerwca 2018

Korona Gór Polskich - czyli nowe postanowienie i pomysł na górskie wyprawy

Cześć i czołem :)
Zarówno ja jak i H. lubimy góry. Niedawno, w trakcie rozmowy, pokazywałam mu filmiki z Tatr i Pienin, planując wstępnie niektóre wyprawy w stylu gdzie, co i za ile.. I chyba od tego się na dobrą sprawę zaczęło. Korona Gór Polskich. No bo czemu nie?

Korona Gór Polskich to lista 28 szczytów poszczególnych pasm górskich w Polsce. Więcej informacji można znaleźć na oficjalnej stronie KGP - tutaj. Co prawda ani ja ani H. nie jesteśmy członkami tej organizacji, nawet nie mamy zamiaru na tę chwilę się starać o członkostwo, ale sama idea zdobycia wszystkich 28 szczytów jest na tyle ciekawa, że postanowiliśmy to uczynić.

Jak wspomniałam KGP to 28 szczytów:
1Rysy (wierzchołek graniczny) Tatry2499m
2Babia Góra (wierzchołek graniczny)Beskid Żywiecki1725m
3Śnieżka (wierzchołek graniczny)Karkonosze1603m
4Śnieżnik (wierzchołek graniczny)Masyw Śnieżnika1425m
5TarnicaBieszczady Zachodnie1346m
6TurbaczGorce1310m
7RadziejowaBeskid Sądecki1266m
8SkrzyczneBeskid Śląski1257m
9MogielicaBeskid Wyspowy1171m
10Wysoka KopaGóry Izerskie1126m
11Rudawiec (wierzchołek graniczny)Góry Bialskie1112m
12Orlica (wierzchołek graniczny)Góry Orlickie1084m
13Wysoka (Wysokie Skałki) (wierzchołek graniczny)Pieniny1050m
14Wielka SowaGóry Sowie1015m
15Lackowa (wierzchołek graniczny)Beskid Niski997m
16Kowadło (wierzchołek graniczny)Góry Złote989m
17JagodnaGóry Bystrzyckie977m
18SkalnikRudawy Janowickie945m
19WaligóraGóry Kamienne936m
20CzupelBeskid Mały933m
21Szczeliniec WielkiGóry Stołowe919m
22LubomirBeskid Makowski904m
23Biskupia Kopa (wierzchołek graniczny)Góry Opawskie889m
24ChełmiecGóry Wałbrzyskie851m
25Kłodzka GóraGóry Bardzkie765m
26SkopiecGóry Kaczawskie724m
27ŚlężaMasyw Ślęży718m
28ŁysicaGóry Świętokrzyskie612m

Przyznaję, że o wielu szczytach z tej listy po prostu nie słyszałam. Na niektórych byłam, niektóre szczyty były moim małym marzeniem (ogólna wyprawa w dane rejony). Ale zaczynamy razem od początku. Jako, że mieszkam (jeszcze, ale o tym w innym poście) we Wrocławiu, na pierwszy ogień poszła Ślęża. 

Nie wiem ile nam zajmie zdobywanie tych szczytów, bo oprócz wejścia na daną górą, chcemy pozdobywać też okolicznych braci i siostry. Poza tym musimy się też odpowiednio przygotować zarówno sprzętowo jak i kondycyjnie. Ale wiem jedno - zdobędziemy je wszystkie.

A Wy? Należycie do KGP? Zdobywacie dane szczyty? Może kiedyś spotkamy się na szlaku?
Pozdrawiam
Mirielka

poniedziałek, 28 maja 2018

Czy na Mistrzostwach da się zarobić?

Faceci, czy Wy nie przesadzacie? Bo przecież żadna kobieta by tego nie wymyśliła... Ja rozumiem ekscytację piłką nożną, ale to już przesada! Wszędzie te Wasze piłkarze. A to tu na chipsach, a to na coca-coli, pół hipermarketu w piłkarskie barwy ubrane, Zaraz zaczną się krzyki i hałasy. Jedno się skończyło, drugie się zaczyna.

Myślałam, że chociaż z moim brakiem entuzjazmu się podzielę z bliskimi. A gdzie tam. Tu brat mi pokazuje zakłady u buka, to chłopak mi opowiada o opcjach, i nawet przyjaciółka nieśmiało przebąkuje, że może warto skorzystać. To się zaczęłam zastanawiać o co chodzi.
A jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. 
Nie ma że boli, pytam brata o co w tym wszystkim chodzi, kiedy po raz kolejny mi wykrzykuje, że mecze mu weszły i zgarnia jakąś tam pulę. I że też powinnam skorzystać, że mi się to przyda na kolejne wypady podróżnicze i książki. Bo jak się okazuje, Mistrzostwa to najlepszy czas, aby zacząć zarabiać na zakładach bukmacherskich. Ja się zastanawiam nad hazardem, a ten mi mówi, że to całkiem legalne i podrzucił stronkę: https://www.legalsport.pl/ To sobie trochę poszperałam, poczytałam, trafiłam też na ten artykuł. I wiem więcej. I mogę sobie zadać pytanie, czy na Mistrzostwach da się zarobić jakieś pieniądze? Okazuje się, że tak! Więcej info tutaj: https://www.legalsport.pl/bonusy-bukmacherskie/kody-bonusowe-i-promocyjne/ Na wszystkich bonusach od bukmacherów jest kilka tysięcy złotych - oczywiście z kodem promocyjnym ale nie tylko. Bo po założeniu konta gracza i wpisaniu kodu bonusowego (może być kod taki LS4U albo  taki legalsport) pojawią się na koncie pieniądze na zakład bez ryzyka czy specjalny bonus 20 zł, natomiast o te większe kwoty (760 zł czy 1200 zł) trzeba się już postarać bardziej. Trzeba tez samemu co wpłacić wtedy bukmacher dorzuci nam drugie tyle - może warto skorzystać tu z pewniaków w tej branży zwanych surebetami? Byłoby łatwiej zagarnąć całą pulę ;) Tylko jeszcze trzeba się nauczyć obstawiać - tam to już szczęście albo matematyka. Może warto? Widzę że dużo osób gra, ale nikt nie mówi prawdy ile wygrał.


I powiem szczerze, że śmiać mi się chce z tego wszystkiego, bo lata temu, czytając książki Chmielewskiej, zawsze chciałam zarabiać na wyścigach czy innych zakładach. Może już czas się przekonać co i jak? Podpatrywać facetów, obstawiać pewniaków, ogrywać bukmacherów i zarobić na nowy rower i wypad w góry. Coś mi się też należy za miesiąc wyjęty z życiorysu. No bo jak te facety nam tak powariowały, że tylko te piłkarskie emocje im w głowie, to jakoś to sobie trzeba odbić ;)
A Wy co o tym sądzicie? Grałyście kiedyś? Znacie kogoś kto gra? Wierzycie w Fart Nowicjusza?
Buźka
M.

wtorek, 3 kwietnia 2018

To już kwiecień! Podsumowanie kwartału i plany na kolejne miesiące

Ahhh, wiosna!
Za oknem słońce, Gordon się wyleguje na parapecie, ja już aż tak nie marznę i od stycznia co jakiś czas spędzam swoje wolne w maleńkiej wsi pod Bydgoszczą <3 Jak tam pięknie :) To Mój Mały Raj. Odnajduje tam spokój i czuję się wolna.

Taki widok mam z okien, kiedy tylko się obudzę i wygramolę z ukochanych męskich ramion. Bo że i mężczyzna jest w moim życiu to... cicho sza ;)
Co do noworocznych postanowień - okazało się, że jak nie robię żadnych to jest lepiej. Z niepaleniem idzie mi super, aż sama jestem zdziwiona :) To już 75 dni i wg aplikacji zaoszczędziłam 792,24zł - ładna sumka. Szkoda, że jest nieodczuwalna ;)

Co do ćwiczeń to się rozkręcam. Oprócz codziennych marszów, szykuję się do jazdy na rowerze. Nie wiem, mam wrażenie, że się czegoś boję, ale strach towarzyszy mi od dawna. W marcu ruszyłam też na jogę, jak na razie muszę sobie wiele przypomnieć, ale początki są świetne!

Co do mojej pracy - już mi mijają dni na wypowiedzeniu. Powoli muszę myśleć co dalej i jakie podjąć decyzje. Ale.. daję sobie czas do maja, w maju będę już musiała konkretnie wiedzieć co i jak. Najprędzej przeważy kierunek Bydgoszcz :)

Książkowo idzie super! 16 pozycji jak na tę chwilę. Przewaga kryminałów, ale lekkie romanse też się znajdą ;)

Co do kolejnych miesięcy - marsze, rower, czekam na odpowiedź na zapytanie z pewnej siłowni, joga i kontemplacja przyrody. Czuję powera i nadchodzącą wiosnę! :)
A Gordonowi jak widzicie nic się nie chce :) Ostatnio tak sypia. Albo rozwalony na łóżku, a ja się muszę tulić do ściany :) Ale jest dobrze, czuję to!

środa, 21 marca 2018

Wyzwanie czytelnicze 2018 roku

Hej ho!
Dzisiaj trochę lifestylowy post ;) W 2015 roku brałam udział w wyzwaniu książkowym, trochę innym od tych 52/104/100 książek na rok. Chodziło o ok 50 pozycji, bardziej w formie poszukiwania ciekawych książek, niż czytania na akord. Bawiłam się przy tym świetnie, aby dopasować pozycje lub znaleźć pasujący tytuł. Odkryłam przy tym wielu autorów, z którymi się zaprzyjaźniłam.
Niedawno odnalazłam tę listę i wiecie co? W tym roku też chcę wziąć udział w takim swoistym wyzwaniu.
Poniżej lista:


Książka mająca powyżej 500 stron
Klasyczny romans
Książka, którą zekranizowano
Książkę opublikowaną w tym roku
Książkę z liczbą w tytule
Książkę napisaną przez kogoś poniżej 30 roku życia
Książkę z „nieludzkim” bohaterem
Śmieszną, humorystyczną, żartobliwą książkę
Książkę napisaną przez kobietę
Książkę napisaną przez mężczyznę
Książkę z kolorem w tytule
Książkę, która ma jedno słowo w tytule
Książkę z metalem w tytule
Książkę składającą się z krótkich opowiadań
Książka z gatunku literatury faktu
Książkę poleconą przez znajomego
Książkę, która została nagrodzona Nagrodą Pulitzera
Książkę, która jest oparta na faktach
Książkę, która Cię przeraża
Książkę, która ma więcej niż 100 lat
Książkę, bazując tylko na jej okładce
Książkę, którą powinieneś/powinnaś przeczytać w szkole, ale tego nie zrobiłaś
Książkę, którą możesz skończyć w jeden dzień
Książkę, która ma antonim w tytule
Książka, której akcja dzieje się tam, gdzie zawsze chciałaś odwiedzić
Książkę, która powstała w roku, którym się urodziłaś
Książkę ze złymi recenzjami
Trylogię
Książkę z Twojego dzieciństwa
Książkę z miłosnym trójkątem
Książkę osadzoną w przyszłości
Książkę, przez którą będziesz płakać
Książkę autora, którego nigdy wcześniej nie czytałaś
Książkę, którą posiadasz, ale nigdy nie przeczytałaś
Książka, której akcja dzieje się w Twoim mieście
Książkę rosyjskiego autora
Książkę hiszpańskiego autora
Książkę, którą wybrałaś ze względu na tytuł
Książkę, której akcja toczy się podczas Świąt Bożego Narodzenia
Książkę autora, który ma takie same inicjały jak Ty
Książkę, którą kiedyś zaczęłaś, ale nie skończyłaś
Książkę w obcym języku
Książkę z listy BBC
Książkę podróżniczą/z wyprawy


Co myślicie o tej liście? A może ktoś z Was chce się przyłączyć?
W osobnym poście zrobię listę i co do tej pory przeczytałam. Może ktoś się skusi?
Miłego wieczoru!

niedziela, 4 marca 2018

Przygotowania do wiosny :)

Hej!
Nie wiem jak na Was działa zima, ale mnie totalnie rozleniwia. Nie mam ochoty wychodzić z domu, przez co z moją kondycją jest słabo. Ale jak tylko pojawia się marcowe słoneczko, a temperatura rośnie zaczynam się cieszyć na samą myśl, że za niedługo wsiądę na rower lub wyskoczę gdzieś na dłuższy spacer (tak, bo ja nie jeżdżę zimą). No i... po zimie, to jednak dość zapuszczona kondycyjnie jestem.
Marzec to fajny czas na wiosenne porządki fitnessowe. Mam pewne plany w co chcę zainwestować w tym roku (buty!), co chcę kupić (matę do jogi), co sprawdzić (przegląd rowerowy + łatki i inne pierdoły). Podjęłam kilka decyzji - rzucam palenie i złożyłam wypowiedzenie w pracy. Jest dobrze :) Wracam do jogi, bo moje ciało jest strasznie zastałe, a po zimie to czuję się jak pluszowy niedźwiadek. Trzeba powalczyć o swoją sylwetkę przed latem.
Planuję też całkowicie przetrzepać swoją szafę i wymienić garderobę. Natura chomika - nie chodzę w tym, bo za małe, ale przecież kiedyś się przyda... Tylko czy na bank? Poza tym też chcę zrobić porządki ogólnie w swoich rzeczach, bo możliwe, że w połowie roku podejmę się przeprowadzki do innego miasta. Tego chcę i do tego będą dążyć. I trzymajcie kciukasy by to mi się udało :)
Co do mojego niepalenia - trzymam się. Zaskakująco dobrze mi to idzie. Nie ciągnie mnie, papierosy mi śmierdzą, nie mam ochoty wrócić. Nie przytyłam dużo, na razie ok. 2kg I mam nadzieję, że więcej nie przytyję. Muszę na nowo pobudzić metabolizm, bo po rzucaniu to pozbywam się resztek toksyn. Ahh i jaka to będzie przyjemność wsiąść na rower, gdzie płuca inaczej odczują powietrze. Już się nie mogę doczekać.
Tak więc wiosenne porządki w życiu czas zacząć :)

piątek, 16 lutego 2018

Miesiąc bez papierosa :)

Jestem z siebie dumna. Serio. Powiedziałam sobie dość i się tego trzymam. Miesiąc bez papierosa. Jestem na dobrej drodze do całkowitego sukcesu.

Jak się z tym czuję? Lepiej. Dużo lepiej. Więcej śpię (aż mnie to przeraża), fakt, przytyłam, ale ogólnie czuję się w lepszej kondycji, a te kilogramy przecież zrzucę (ciągle sobie to powtarzam!), jedzenie inaczej smakuje, kurczę, tyle zapachów czuję. Odkrywam całkiem inny świat, świat, którego nie znałam do tej pory, a był obok mnie.

Czy zaoszczędziłam - ja bym ujęła to tak, gdybym wrzucała do skarbonki kasę za fajki, to pewnie miałabym teraz dodatkowe 300zł. Ale.. ja tych pieniędzy nie wydałam. One są, albo wydałam je na coś innego - na pociąg, na nowe dywany czy nowe książki. Wreszcie bez żalu mogę sobie kupić coś innego, a nie obliczać na co mi starczy, jak kupię fajki.

Oby tak dalej! :)