piątek, 2 sierpnia 2013

Podsumowanie lipca 2013

Sierpień mamy, czas na podsumowanie lipca :)

Było lepiej niż w czerwcu, chociaż to i tak nie tyle, co chciałam. Chyba, że mam zliczyć do aktywności fizycznej moją pracę - bo ostatnio jest dosyć ciężko, pomaga to jednak schudnąć, więc nie wiem ^.^
Ale do rzeczy:

Rower - 85,54km (w ciągu 7,19h)
Spacer - 5,65km
Hantelki - 490 razy
Jeżeli doliczamy robotę, to czystej aktywności fizycznej miałam 132h
Nie wiem dlaczego nie zliczałam przysiadów i pompek, więc nie mogę wpisać, ale były.
W porównaniu z czerwcem, lipiec był ekstra. Ale to i tak lenistwo, albo zmęczenie pokonywały chęć ćwiczeń. Jednakże, jak ćwiczę, to coś się we mnie wyzwala, a to zmęczenie i pot jest po prostu.. fajny!


piątek, 26 lipca 2013

Motywacyjnie #1

Od czasu do czasu, no dobra - częściej niż od czasu do czasu, potrzebuję pooglądać motywacyjne obrazki. Jakoś tak, energii mi dodają. Uwielbiam przeto włazić na bloga fit and sexy. Kto nie zna, niech poznaje!
Ale o czym mówię? O tym, że mimo iż na blogu jakoś to słabo idzie, moja walka trwa nadal. Ostatnio się załamałam, że waga stoi w miejscu, ale.. centymetrowo i wizualnie jest mnie mniej.
Mam jedną swoją inspirację, która dodaje mi sił, ale.. potrzeba więcej, żeby przegonić lenia.
Dlatego motywuję się. O!

Mam cel! Dążę do niego. Ale przede wszystkim muszę chcieć, tak w środku. Nie mówić "chcę", wierzyć w to, że tego dokonam. Bo mam cel...Realny cel! Jeżeli inni mogą, to ja też, prawda? To siedzi w głowie. Wiem, że potrafię, że tego dokonam...!

P.S - rower wrócił z "naprawy". Muszę go znowu szybko popsuć ;)

poniedziałek, 8 lipca 2013

Podsumowanie czerwca + aktualizacja rowerowa.

Wiem, że długo nie pisałam, ale czerwiec to był taki dziwny miesiąc. Zacznę może od tego, że zajechałam rower na śmierć. Dosłownie. Mam rozwalone pedały, hamulce, koła, łańcuch i coś tam jeszcze ergo - poszedł do reklamacji. Niestety Pani chciała być mądrzejsza i wrzuciła nam gwarancję, a nie towar niezgodny z umową (co dla mnie jest korzystniejsze). Dzisiaj mija 14 dni roboczych a ja nadal nie wiem, co z moim rowerem! Na szczęście mam inne, fajne cudo. Lepszy - przerzutki, hamulce, rama, pedały. Więc wczoraj po pracy zrobiłam sobie małą rundkę. Niestety - rundkę krótką, bo tylko 18km, ale zawsze coś. Wcześniej w te miejsca wyjechać nie mogłam, wczoraj bez problemu (po pracy!). A że u nas dziki grasują, a wokół same lasy to.. Jeśli zarzucicie mi już małą kondycję - nie, kondycję nadal mam słabą, ale mogę ćwiczyć ją dalej, bo jak widzicie.. czerwiec był miesiącem lesera!

Wracając do podsumowania, było kiepsko, chociaż trochę lepiej niż w maju.
W maju nie biegałam ani razu, nie licząc świńskiego truchtu na przystanek.
Rowerem pokonałam 65,11km - mało, ale rower zdechł.
Hantlami machnęłam tylko 250 razy. Bardzo źle.
Aktywności fizycznej miałam tylko 5,12h
Ze spacerami też kiepsko, bo jedyne 6km zrobiłam.
Przysiady i pompki po 20. Reszty niet.
Tak, kiepsko było. Nie ma się więc co dziwić, ze dupsko urosło znowu...
I jak tutaj być fit?
No i znowu zaczęłam palić, jak roweru nie było :( Cóż, będzie lepiej - musi być!

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Nocna jazda na rowerze (:

Od trzech dni szaleję na moim mustangu :) Dopiero od trzech, bo niedawno wrócił z serwisu (tak, nowy rower), bo coś z przerzutkami i hamulcami ma nie tak. No nic. Pierwsza jazda była taka sobie, ale dzisiaj (znaczy w niedzielę), było cudownie. Po pracy kumpela wyciągnęła mnie na przejażdżkę. Miało być krótko, na chwilę i blisko, bo zmęczona jestem.. Wyszło 20km, przez kamieniołom i nad zalewem. A potem cudowna nocna jazda asfaltem do domu. Jestem zmęczona, spocona, brudna i przeszczęśliwa. A na dodatek kilka zdjęć - zabawa światełkami i długimi czasami naświetlania.
Me gusta!




niedziela, 9 czerwca 2013

Mój nowy mustang + rzucam palenie!

Jadę na rowerze słuchaj do byle gdzie
Rower mam posłuchaj w taki różowy jazz
Może byś tak Damian wpadł popedałować
Ubierz się w obcisłe bo to warto mieć styl
I depniemy sobie ode wsi dode wsi
Może byś tak Damian wpadł popedałować 

[Lech Janerka - "Rower"]


Znacie? No właśnie, ja sobie to nucę od jakiegoś czasu, albowiem zakupiłam nowego mustanga, którym będę sobie pedałować. Dzisiaj przez 6h z moim ukochanym chrzestnym Markiem szukaliśmy jakiegoś zwykłego, taniego roweru. Nie chcę inwestować w rower, za X tysięcy, czy nawet za coś powyżej 600zł, jak potrzebuję czegoś zwykłego. Ot dwa kółka, rama, kierownica, siodełko, pedały. Ma jeździć. Ma mi pomóc spalić kalorie. Ma wjechać w wertepy. Ma się po prostu ze mną zaprzyjaźnić. A jak się już zaprzyjaźnię z nim i jazdą na rowerze, to wtedy pomyślę o czymś specjalnym. Ale po co mi wyczynowy rower?
Ja jestem zadowolona z mojego mustanga, którego Wam pokażę dopiero za jakiś czas.

I.. hmm.. obiecałam sobie, że jak zakupię rower, to rzucam palenie. Więc od rana nie palę. Nie chcę mówić hop, ale.. wierzę, że tym razem mi się uda. Że tym razem dam radę. Muszę. Po prostu muszę!

czwartek, 23 maja 2013

Pomiary 23/5/2013

Minął miesiąc od ostatnich pomiarów i chociaż rewelacyjnie nie jest, to spadki są. I są widoczne. Co prawda w maju mierzyłam się i ważyłam tylko 2 razy, ale to zawsze coś, prawda? Jest dobrze, będzie coraz lepiej.



Data
Waga
W biuście
Pod biustem
Brzuch
Talia
Biodra
Udo górne
udo połowa
łydka
ramię
szyja
7/01/2013
90
106
89
108
89
115
66
55
40
32
36
22/04/2013
87,6
105
88
104
87
113
62
53
37
31
35
2/05/2013
87,4
105
88
99
87
113
62
52
37
30
35
8/05/2013
87,2
103
86,5
97
87
112
62
52
37
30
35
23/05/2013
86.2
103
86
95
87
110
60
52
36
29
35


Tabelka idealna nie jest, ale fajnie to widać. Szczególnie z wagą. Chociaż ćwiczenia w tym miesiącu nie są zbyt rewelacyjne, to tryb życia i stres, zrobiły swoje.  A ostatnio wpieprzałam samą czekoladę milkę. Ughhhh... na pochybel z nią!

środa, 1 maja 2013

Podsumowanie kwietnia 2013

Nienawidzę mieć okresu, bo wtedy się rozleniwiam, wszystko mnie boli, czuję się nieatrakcyjna i ostatnią rzeczą na którą mam ochotę to ćwiczenia. Wolałabym siąść i wpieprzać czekoladę. Albo ostre chrupki Lay's.
A dupa rośnie...

W kwietniu ćwiczenia szły po japońsku - jakotako. Czas to poprawić.
Typowego marszu zrobiłam tylko 28km. Nie liczę dystansu do i z pracy.
Machnęłam hantelami 2205 razy. Muszę kupić większe obciążenie.
Przysiady szły mi opornie, tylko 230 razy.
Pompek tylko 50.
Aktywności fizycznej (inne ćwiczenia) miałam tylko 5 godzin.
Podsumowując - było źle. Ale nadszedł maj. Wyniki zostaną poprawione. Muszą. Za pewne rzeczy zabieram się jak sójka za morze, inne idą mi całkiem dobrze, zważywszy na moją pracę i szkołę.
I powoli wypędzam lenia.
Dodatkowa motywacja? Ajj, zauważyłam poprawę dupencji i ud! Fajnie mi się skóra wygładziła. :)

No to do roboty, Mirielka, do roboty!